czwartek, 19 marca 2015

KFC: Maxi Twist Barbeque

Po serowej promocji w KFC, Grandera Silver, Qurrito Czery Sery oraz Blue Twistera zastępuje kolejna - tym razem skupiono się na daniach zawiniętych w pszenny placek. Do sprzedaży wszedł Maxi Twist w dwóch wersjach: Toskania oraz Barbeque, który jako pierwszy został sprawdzony przez CoTuZjeść.

Idea Maxi Twista polega na upchaniu masy składników do dużego pszennego placka i zagięcie go w pół po zwinięciu. Pozycja bardziej na duży głód, bo całość jest sporych rozmiarów; śmiem twierdzić, że zwykły Twister jest dwa razy mniejszy.
 


Ja byłem głodny, i to bardzo, dlatego mi pasuje. Po otrzymaniu numeru zamówienia siadam i czekam około trzech minut, aż zostanie wywołane. Do zamknięcia lokalu nie została nawet godzina, ludzi tyle ile głosów w zbliżających się wyborach z pewnością zbierze kandydatka SLD, dlatego założyłem, że składniki nie będą pierwszej świeżości, bo kto pół godziny przed zamknięciem bawi się w panierowanie kurczaka. Ekonomiczniej i prościej trzymać resztki w podgrzewaczu, zwłaszcza pod koniec pracy. Bardzo pozytywnie zostałem zaskoczony, gdy dwa kawałki kurczaka w odebranym produkcie były dopiero co wyciągnięte z oleju. Gorące, soczyste, z chrupiącą panierką, świeżo przyrządzone. Temperatura kurczaka spowodowała, że również ser o ostrym, wyrazistym słodko - gorzkim smaku roztopił się w kilka sekund, tutaj nie mogę być niezadowolony. Do tego sałata, która poza zwiększeniem objętości, w kwestii smaku nic nie psuje, ale też nic nie dodaje oraz pomidor. Pasuje, wraz z sosami sprawia, że wszystko nie jest suchym wiórem, szkoda tylko że został pokrojony w drobną kostkę, ja wolę plastry. Właśnie, sosy. W skład wchodzi BBQ oraz majonez, którego smak jest zabity przez poprzednika. Jest go zwyczajnie więcej i jest intensywniejszy. Ale nie żałuję, uwielbiam BBQ, dlatego mała ilość i znikomy smak majonezu nie razi mnie tak bardzo. Placek, który przytulił wymienione składniki jest stabilny, trzyma środek zbity i nie przemaka.


Bekon pozwoliłem sobie zostawić na koniec, bo w końcu najlepsi są pierwszymi, a analogicznie najsłabsi ostatnimi. Przyjemność spożywania znacznie psuje sflaczały plaster tłustego i żylastego bekonu, który powinien być przypieczony, chrupki, a co najważniejsze mieć JAKIKOLWIEK smak. Tu nawet nie chodzi o to, że był niesmaczny. On go nie miał, to był bezsmakowy, tłusty, żylasty, różowy kawałek bardziej przypominający biedną wędlinę, która koło bekonu nawet nie leżała. Kto kiedykolwiek spotkał się z połączeniem sosu BBQ i wypieczonego bekonu z pewnością wie, dlaczego taka fuszerka tak boli.

Starannie dobrane, pasujące do siebie na papierze składniki bronią się, i w rzeczywistości prezentują się pod względem smaku nawet dobrze. Jestem tylko nieco zawiedziony, dlaczego KFC tak schrzaniło robotę z bekonem, bo jest to dodatek, który tak naprawdę może zmienić smak o 180 stopni, niestety w tym przypadku tego nie robi. Czuję, że nie poznałem pełnego, zakładanego przez producenta smaku Maxi Twista BBQ. Jestem jednak do niego pozytywnie nastawiony i przy następnym zamówieniu poproszę, aby kuchnia zatroszczyła się o porządną jakość bekonu.



Miejsce: KFC, Wrocław, HQ ulicznych cwaniaczków odzianych w śliskie dresy oraz ich starszych, brodatych mentorów, zwana też jako Dworzec Główny PKP
Cena: 12,95zł
Ocena: 7,5/10 - ocena się zmieni, w zależności od stanu bekonu w następnym Twiście
Ocena po drugiej próbie: 9/10 - bekon okazał się taki jaki powinien być

PS. Na koniec, 'mała dygresja niezależna od mocy doznań (3:02)'. Słowo 'mała' jest tutaj celowo i dosłownie. Wtorkowy, promocyjny kubełek z KFC, 10 kawałków kury za 14.95zł. To powinno nazywać się kubeczek a nie kubełek. Lekko się zdziwiłem odbierając zamówienie, w sumie nie wiem dlaczego, ale myślałem, że rozmiary kubła będą standardowe. Nie robi wrażenia. Chyba, że negatywne.



1 komentarz:

Wpisz swój komentarz